poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Zapadła cisza

Wody, wody i jeszcze raz wody. To moja pierwsza myśl zaraz po przebudzeniu. Wstałam z niemałym trudem i nie patrząc co, gdzie i jak udałam się do kuchni. Zaspana wyciągnęłam wodę z lodówki i wypiłam połowę zawartości. Dopiero wtedy dotarło do mnie jaki bałagan panuje w mieszkaniu. Zegarek wskazywał 13. Próbowałam sobie przypomnieć jakieś fakty, tak więc doszłam do wniosku, że musiałam szybko stracić kontakt ze światem. Hektolitry alkoholu polały się w błyskawicznym tempie i są teraz tego skutki.
- Gdzie ja jestem? - do kuchni przyczołgał się w pół przytomny Igor.
- W domu, dokładnie w kuchni oparty o zlew - zaśmiałam się.
- Dobra jesteś, minęło kilka godzin a Ty już zawróciłaś w głowie mojemu bratu - przypomniał mi o Mikołaju Nie wiedziałam co działo się po następnym piwie, dlatego troszkę się przestraszyłam. Chyba nie mogę przebywać w towarzystwie chłopaków pod wpływem czegokolwiek, zawsze kończy się to amnezją.
- To sprawa między mną a nim, Ty w tym udziału nie bierzesz - powiedziałam, po czym znów się napiłam.
- Ale Ty go w ogóle nie znasz, narobi Ci nadziei, prześpi się z Tobą, o ile już tego nie zrobił, i zostawi - odpowiedział z satysfakcją.
- O co Ci chodzi człowieku? - zirytował mnie.
- O to, że Mikołaj ma dziewczynę, ale żadnej dziewczynie tego nie powie - powiedział. Nie mogłam w to uwierzy. Chyba nie byłby takim dupkiem, żeby to przede mną ukryć. - Tak w ogóle to gdzie on jest? - rzeczywiście, nigdzie go nie było. Bez słowa wyszłam z kuchni, zabrałam ubrania i mijając śpiących gości zamknęłam się w łazience. Byłam okropnie zła. Umyłam się, doprowadziłam do stanu użytku i wyszłam. Zostali tylko Martyna, Łukasz, Paweł i Krystian. Wydawało mi się że między Martyną a Krystianem zaczęło iskrzeć. Cieszyłabym się gdyby kiedyś byli razem.
- Nasza skacowana Julcia, i jak? Trzymasz się jakoś po imprezie? - śmiał się Łukasz.
- Bardzo fajnie, dziękuje Wam za to - powiedziałam bez żadnego entuzjazmu stojąc dalej w tym samym miejscu. Czułam w sobie jakąś pustkę.
- Mała co jest? - zapytał Krystian. Chciałam uciec od tego tematu dlatego zaczęłam sprzątać. Nikt więcej o nic nie pytał. Po południu chłopcy się zwinęli, a ja z Matryną wygrzewałyśmy się w słońcu.
- Teraz powiedz co się stało? - zapytała znienacka. Wzięłam głęboki wdech.
- Znów to zrobiłam. Dlaczego ja jestem taka naiwna? - wyciągnęłam papierosa. - Mikołaj mnie wykorzystał w moje własne urodziny, nie uprzedzając mnie wcześniej, że ma dziewczynę - wykrzyczałam wstając z ziemi.
- Co za kretyn! - powiedziała przez zęby - A myślałam, że jest inny, rany znam go tak długo i jeszcze nigdy nie potraktował tak żadnej dziewczyny - kontynuowała.
- Ale to jestem ja, żyje właśnie po to, żeby inni czerpali z tego korzyści - odparłam spokojnie - Jeszcze się odegram - dodałam. Zapadła cisza.








~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej ;) Obiecałam Wam rozdział w tym tygodniu więc jest :D Dziękuję za komentarze ;) Do następnego ;*

3 komentarze:

  1. Powiem tyle: jak zacznę czytać to nie mogę przestać :)))))

    OdpowiedzUsuń
  2. mraśnie ;) tylko szkoda że takie krótkie xd

    OdpowiedzUsuń
  3. kiedy kolejne? :)

    OdpowiedzUsuń