Wody, wody i jeszcze raz wody. To moja pierwsza myśl zaraz
po przebudzeniu. Wstałam z niemałym trudem i nie patrząc co, gdzie i jak udałam
się do kuchni. Zaspana wyciągnęłam wodę z lodówki i wypiłam połowę zawartości.
Dopiero wtedy dotarło do mnie jaki bałagan panuje w mieszkaniu. Zegarek
wskazywał 13. Próbowałam sobie przypomnieć jakieś fakty, tak więc doszłam do
wniosku, że musiałam szybko stracić kontakt ze światem. Hektolitry alkoholu
polały się w błyskawicznym tempie i są teraz tego skutki.
- Gdzie ja jestem? - do kuchni przyczołgał się w pół
przytomny Igor.
- W domu, dokładnie w kuchni oparty o zlew - zaśmiałam się.
- Dobra jesteś, minęło kilka godzin a Ty już zawróciłaś w
głowie mojemu bratu - przypomniał mi o Mikołaju Nie wiedziałam co działo się po
następnym piwie, dlatego troszkę się przestraszyłam. Chyba nie mogę przebywać w
towarzystwie chłopaków pod wpływem czegokolwiek, zawsze kończy się to amnezją.
- To sprawa między mną a nim, Ty w tym udziału nie bierzesz
- powiedziałam, po czym znów się napiłam.
- Ale Ty go w ogóle nie znasz, narobi Ci nadziei, prześpi
się z Tobą, o ile już tego nie zrobił, i zostawi - odpowiedział z satysfakcją.
- O co Ci chodzi człowieku? - zirytował mnie.
- O to, że Mikołaj ma dziewczynę, ale żadnej dziewczynie
tego nie powie - powiedział. Nie mogłam w to uwierzy. Chyba nie byłby takim
dupkiem, żeby to przede mną ukryć. - Tak w ogóle to gdzie on jest? -
rzeczywiście, nigdzie go nie było. Bez słowa wyszłam z kuchni, zabrałam ubrania
i mijając śpiących gości zamknęłam się w łazience. Byłam okropnie zła. Umyłam
się, doprowadziłam do stanu użytku i wyszłam. Zostali tylko Martyna, Łukasz,
Paweł i Krystian. Wydawało mi się że między Martyną a Krystianem zaczęło
iskrzeć. Cieszyłabym się gdyby kiedyś byli razem.
- Nasza skacowana Julcia, i jak? Trzymasz się jakoś po
imprezie? - śmiał się Łukasz.
- Bardzo fajnie, dziękuje Wam za to - powiedziałam bez
żadnego entuzjazmu stojąc dalej w tym samym miejscu. Czułam w sobie jakąś
pustkę.
- Mała co jest? - zapytał Krystian. Chciałam uciec od tego
tematu dlatego zaczęłam sprzątać. Nikt więcej o nic nie pytał. Po południu
chłopcy się zwinęli, a ja z Matryną wygrzewałyśmy się w słońcu.
- Teraz powiedz co się stało? - zapytała znienacka. Wzięłam
głęboki wdech.
- Znów to zrobiłam. Dlaczego ja jestem taka naiwna? -
wyciągnęłam papierosa. - Mikołaj mnie wykorzystał w moje własne urodziny, nie
uprzedzając mnie wcześniej, że ma dziewczynę - wykrzyczałam wstając z ziemi.
- Co za kretyn! - powiedziała przez zęby - A myślałam, że
jest inny, rany znam go tak długo i jeszcze nigdy nie potraktował tak żadnej
dziewczyny - kontynuowała.
- Ale to jestem ja, żyje właśnie po to, żeby inni czerpali z
tego korzyści - odparłam spokojnie - Jeszcze się odegram - dodałam. Zapadła
cisza.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej ;) Obiecałam Wam rozdział w tym tygodniu więc jest :D Dziękuję za komentarze ;) Do następnego ;*



