poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Zapadła cisza

Wody, wody i jeszcze raz wody. To moja pierwsza myśl zaraz po przebudzeniu. Wstałam z niemałym trudem i nie patrząc co, gdzie i jak udałam się do kuchni. Zaspana wyciągnęłam wodę z lodówki i wypiłam połowę zawartości. Dopiero wtedy dotarło do mnie jaki bałagan panuje w mieszkaniu. Zegarek wskazywał 13. Próbowałam sobie przypomnieć jakieś fakty, tak więc doszłam do wniosku, że musiałam szybko stracić kontakt ze światem. Hektolitry alkoholu polały się w błyskawicznym tempie i są teraz tego skutki.
- Gdzie ja jestem? - do kuchni przyczołgał się w pół przytomny Igor.
- W domu, dokładnie w kuchni oparty o zlew - zaśmiałam się.
- Dobra jesteś, minęło kilka godzin a Ty już zawróciłaś w głowie mojemu bratu - przypomniał mi o Mikołaju Nie wiedziałam co działo się po następnym piwie, dlatego troszkę się przestraszyłam. Chyba nie mogę przebywać w towarzystwie chłopaków pod wpływem czegokolwiek, zawsze kończy się to amnezją.
- To sprawa między mną a nim, Ty w tym udziału nie bierzesz - powiedziałam, po czym znów się napiłam.
- Ale Ty go w ogóle nie znasz, narobi Ci nadziei, prześpi się z Tobą, o ile już tego nie zrobił, i zostawi - odpowiedział z satysfakcją.
- O co Ci chodzi człowieku? - zirytował mnie.
- O to, że Mikołaj ma dziewczynę, ale żadnej dziewczynie tego nie powie - powiedział. Nie mogłam w to uwierzy. Chyba nie byłby takim dupkiem, żeby to przede mną ukryć. - Tak w ogóle to gdzie on jest? - rzeczywiście, nigdzie go nie było. Bez słowa wyszłam z kuchni, zabrałam ubrania i mijając śpiących gości zamknęłam się w łazience. Byłam okropnie zła. Umyłam się, doprowadziłam do stanu użytku i wyszłam. Zostali tylko Martyna, Łukasz, Paweł i Krystian. Wydawało mi się że między Martyną a Krystianem zaczęło iskrzeć. Cieszyłabym się gdyby kiedyś byli razem.
- Nasza skacowana Julcia, i jak? Trzymasz się jakoś po imprezie? - śmiał się Łukasz.
- Bardzo fajnie, dziękuje Wam za to - powiedziałam bez żadnego entuzjazmu stojąc dalej w tym samym miejscu. Czułam w sobie jakąś pustkę.
- Mała co jest? - zapytał Krystian. Chciałam uciec od tego tematu dlatego zaczęłam sprzątać. Nikt więcej o nic nie pytał. Po południu chłopcy się zwinęli, a ja z Matryną wygrzewałyśmy się w słońcu.
- Teraz powiedz co się stało? - zapytała znienacka. Wzięłam głęboki wdech.
- Znów to zrobiłam. Dlaczego ja jestem taka naiwna? - wyciągnęłam papierosa. - Mikołaj mnie wykorzystał w moje własne urodziny, nie uprzedzając mnie wcześniej, że ma dziewczynę - wykrzyczałam wstając z ziemi.
- Co za kretyn! - powiedziała przez zęby - A myślałam, że jest inny, rany znam go tak długo i jeszcze nigdy nie potraktował tak żadnej dziewczyny - kontynuowała.
- Ale to jestem ja, żyje właśnie po to, żeby inni czerpali z tego korzyści - odparłam spokojnie - Jeszcze się odegram - dodałam. Zapadła cisza.








~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Hej ;) Obiecałam Wam rozdział w tym tygodniu więc jest :D Dziękuję za komentarze ;) Do następnego ;*

wtorek, 22 kwietnia 2014

Impreza cz. 2

Nadal trzymając moją rękę zapytał:
- Zatańczymy? - zgodziłam się kiwnięciem głowy. Jako, że siedziałam na blacie kuchennym szybko z niego zeskoczyłam i stając na ziemi zobaczyłam jaki jest wysoki. - Grzechem było by nie zatańczyć z jubilatką - powiedział prowadząc mnie w miejsce przeznaczone do tańczenia. - Mam nadzieję, że umiesz tańczyć? - zapytał.
- Dowiesz się na co mnie stać - powiedziałam idąc w głąb pokoju, pokazując mu palcem, żeby szedł za mną. Znam go kilka minut a już mi się podoba. Jak na złość zaczęła się wolna piosenka " Eyes on fire ". Jak dla mnie za wolna, jednak Mikołajowi to nie przeszkadzało, bo podszedł do mnie pewnym krokiem.
- To pokaż - szepnął do mojego ucha i łapiąc mnie za biodra przyciągnął mocniej do siebie. Tańczyliśmy przytuleni patrząc sobie w oczy. Nie poznawałam samej siebie, jeszcze kilka miesięcy temu nie dopuściłabym do takiej sytuacji a tu proszę, nie dość, że się uśmiechałam to czułam motylki w brzuchu. Zaśmiałam się na głos co nie umknęło uwadze Mikołaja.
- Z czego się śmiejesz? - zapytał.
- Z obecnej sytuacji - Mikołaj nic nie powiedział tylko uśmiechnął się szerzej. Przyjął moje słowa w pozytywnym znaczeniu. Przynajmniej tak mi się wydawało po tym, jak przybliżył swoje czoło do mojego. O nie, jeszcze trochę rozumu mam. Teraz moja kolej. Odwróciłam się w stronę Pawła.
- Hej! Zapodaj coś szybszego! - przekrzyczałam muzykę, po czym odwróciłam się znów do Mikołaja. Paweł dobrze znał mój gust muzyczny dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy usłyszałam " Deep inside ". Wtedy zaczął się mój taniec. Chłopak na początku był lekko zszokowany, ale po chwili zrozumiał moją aluzję. Tańczyliśmy bardzo blisko siebie, ocierając się ciałami. Wiedziałam, że zrobi wszystko aby ten taniec był jak najlepszy, ja natomiast wiłam się przy nim co sprawiało mu nietypową radość. Widziałam w jego oczach iskierki. Kiedy piosenka się skończyła miałam ochotę na zimne piwo. Podeszłam do lodówki i wyciągnęłam 2 butelki.
- Czuję się przy Tobie jak amator - powiedział.
- To tylko taniec - odparłam zmęczona opierając się o ścianę. Dopiero teraz zauważyłam, że jesteśmy tu sami. Mikołaj odłożył butelkę na stół.
- Jest jeszcze coś, co robisz tak dobrze? - zaczął się do mnie przybliżać, był już zdecydowanie za blisko gdy nagle zgasło światło.
- To tylko ja! - krzyknął ktoś z korytarza. Zapewne oparł się o włącznik i tym sposobem przyprawił mnie o niedoszły zawał. Poczułam ręce Mikołaja na mojej szyi. Nie wiedziałam czy uciekać czy pozwolić na dalszy ciąg tej sytuacji. Nasze nosy już się stykały gdy przywarł mnie mocniej do ściany i zjechał rękami na moje biodra.
- Jeśli nie chcesz po prostu powiedz - odparł cicho, Chciałam, bardzo, ale fakt, że w ogóle go nie znam jednak mnie powstrzymywał.
- Przepraszam - odwróciłam głowę a chłopak się wycofał. Popatrzyłam na niego. Jego mina nawet po ciemku wydawała się być zawiedziona. Wymiękłam. Gdy odchodził złapałam go za rękę i przyciągnęłam do siebie, żeby mógł mnie delikatnie pocałować. To było niesamowite przeżycie. Gdy oderwaliśmy się od siebie wiedziałam, że nie ma czego żałować. Oboje się uśmiechnęliśmy.





~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Hej ;) Dziś dodaje 2 część, która nie jest wielkim szałem ale za to kończy rozdział. Komentujcie i miłego wieczoru ;33


poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Impreza cz. 1

O 20 przyszedł Łukasz a razem z nim około 30 innych ludzi. Nawet kilka z mojej klasy. Wszyscy byli mili, uprzejmi, składali mi życzenia.
- No to imprezę czas zacząć! - krzyknął Mateusz i uruchomił sprzęt. Zaczęła grać muzyka. Podeszłam do Łukasza.
- Jak Ty zorganizowałeś tyle ludzi?
- Po prostu, skalkulowałem tych, z którymi można się bawić i nie było między nami żadnej spiny - powiedział uśmiechnięty. Przytuliłam go po czym poszedł robić drinki. I za to go kochałam. W tłumie zauważyłam Matrynę, moją dobrą koleżankę. Jednak coś między nami się skończyło. Nie miałyśmy już wspólnych tematów. Zdecydowałam się do niej podejść, może jeszcze jest co odbudować.
- Cześć - powiedziałam niepewnie.
- Cześć, ładnie Ci w tej sukience - powiedziała ciepło.
- Bardzo dziękuję, że przyszłaś, myślałam, że nikomu nie będzie na mnie zależeć, albo przynajmniej na tej imprezie - zaczęłam rozglądać się po pokoju.
- Widzisz, pozory czasem mylą - odpowiedziała z uśmiechem - poczekaj tu - dodała szybko i podeszła do Pawła. Zaczęła szeptać mu coś na ucho i pokazywać na mnie, Paweł tylko skinął głową. Muzyka ucichła.
- Kochani, specjalna dedykacja od Martyny dla naszej Julki z okazji 18 urodzin! - powiedział w miarę głośno.
- Chodź zatańczymy - pociągła mnie na środek pokoju a w tle usłyszałam dobrze znaną mi piosenkę " Dobre Gessy ". Uśmiechnęłam się do niej i przypomniały mi się przerwy w szkole na których śpiewałyśmy to zachłannie. Po 5 piosenkach poszłyśmy się napić.
- Zabrałam ze sobą 2 kolegów, mam nadzieję, że nie będziesz miała nic przeciwko? - wskazała na grupkę ludzi za mną.
- Jasne, że nie, jak się bawić to na całego. - po kolejnym łyku odwróciłam się, i przeżyłam kolejny szok w moim życiu. W owej grupce stał Igor i jego towarzysz z supermarketu. - Ale ja ich znam - powiedziałam szybko odwracając się do Martyny.
- To świetnie, jeden z nich to Igor a drugi to jego brat Mikołaj - wyjaśniła.
- Z Igorem miałam okazję się już poznać.
- A to ciekawe, ale uważaj na niego to straszny krętacz i podrywacz - powiedziała puszczając mi oczko.
- Oj zauważyłam - uśmiechnęłam się i wróciłam do swojego drinka. Wtedy Martynę poprosił ktoś do tańca a ja zostałam sama. Zauważyłam, że Mikołaj zmierzał w kierunku stołu z alkoholem. Przechodząc uśmiechnął się do mnie, poczułam, że wychodzą mi rumieńce. Długo wybierając między trunkami zdecydował się na malibu, takie samo, które piłam ja. Podszedł do mnie.
- Widzę, że mamy podobne gusty - powiedział wskazując na moją szklankę.
- Wiem co dobre - odparłam z uśmiechem.
- Mikołaj - podał mi swoją dłoń a ja ją uścisnęłam.
- Julka

CIĄG DALSZY NASTĄPI    






~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
co o tym sądzicie??? :) ten rozdział jest troszkę długi więc podzieliłam go na części :)   następna w tym tygodniu :)
życzę miłego czytania :) i bardzo proszę komentujcie :) to jest dla mnie motywacja do dalszego pisania :)

piątek, 18 kwietnia 2014

To będzie niezapomniany wieczór

Rodzice, siostra, brat, dzieci, bałagan, gorąc, słodycze, mało wody - błagam dość. Na prawdę ich kocham ale chętnie bym już chciała zostać sama. W prezencie dostałam trochę kasy, przyda się na wieczór. Nie ma co narzekać, zawsze mogło być gorzej. Zbliżała się 18 a ja byłam umówiona z chłopakami na 20. Chcieliśmy wziąść parę buszków przed całym posiedzeniem.
- Zapraszasz dziś kogoś? - zapytała Ola, moja siostra.
- Jasne, nie ma to jak imprezka z tatą - powiedziałam ironicznie.
- Jeśli chcesz to zabiorę go dziś do siebie - odparła.
- Na prawdę mogłabyś? - zapytałam z nutką nadziei.
- No pewnie, w końcu czego się nie robi dla młodszej siostrzyczki - przytuliła mnie.
- Dziękuję Ci - powiedziałam.
- Należy Ci się - dodała ściszając głos.
Chwilę po 18 odjechali, ojciec nie stawiał oporów co było dość dziwne. Wybrałam numer i zadzwoniłam do Mateusza.
- Halo? Mała co jest?
- Zmiana planów, bądźcie na 19.
- Dobra będziemy, do zobaczenia.
Tak więc posprzątałam, przygotowałam jedzenie, picie, wszystko co potrzebne. Na półkę odłożyłam 200 zł dla Pawła, który miał załatwić alkohol. Zadzwonił dzwonek.
-Wszystkiego najlepszego!- krzyknęli równo gdy otworzyłam im drzwi.
-Dziękuję chłopcy - uściskałam ich a zaprosiłam do środka - Ogarnijcie wszystko, ja idę się przebrać.
- Za ile mamy się Ciebie spodziewać? Godzinę czy dwie?
- Oh jak zawsze dowcipny Krystian - wysłałam mu buziaka w powietrzu i idąc do łazienki powiedziałam - Dajcie mi 20 minut.
Postawiłam na czarnej, krótkiej, koronkowej sukience i prostych włosach. Makijaż był standardowo ciemny ale do granic rozsądku. Na usta obowiązkowo czerwona szminka.
- No i jak? - zapytałam stając przed nimi. Szczęki im opadły, a oczy się zaświeciły - Powiecie coś wreszcie czy mam się iść przebrać? - zapytałam ponownie.
- NIE! - to było stanowcze " nie " w wykonaniu wszystkich trzech na raz.
 - Teraz wyglądasz jak dziewczyna - odparł Mateusz.
- Seksowna dziewczyna - dodał uśmiechnięty Krystian. Paweł nie odezwał się tylko puścił mi oczko.
- Dobra, dajcie mi to już - szybko zabrałam jednego skręta i zapaliłam. Nie byłam przyzwyczajona do takich komplementów, dlatego stąd ta reakcja. Po wypaleniu popatrzyliśmy na siebie i zrobiliśmy zbiorowy uścisk. To będzie nie zapomniany wieczór.



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Kolejny rozdział :) Myślę że nie jest tak źle co do mojego opowiadania ;p proszę komentujcie :D
No i Wesołych Świąt ;3

niedziela, 13 kwietnia 2014

Wiem jednak, że musze o nim zapomnieć.

To dziś. Nareszcie kończę 18 lat. Z tej okazji postanowiłam coś zrobić dla rodziny. Zaprosiłam tylko tych najbliższych, a ojcem nie zawracałam sobie głowy, i tak od rana siedział w barze. Pomyślałam, że pójdę na zakupy. Właśnie wychodziłam z domu gdy zadzwonił mój telefon. To był Łukasz. Odebrałam i od razu usłyszałam:
- Wszystkiego najlepszego myszko !
- Dziękuję, ale się cieszę, że dzwonisz, Widzimy się wieczorem? - zapytałam z uśmiechem na twarzy. Nic nie mogło zepsuć dzisiejszego dnia.
- No wiesz ja bardzo chętnie ale nie wiem jak reszta.
- Jaka reszta? Łukasz o czym Ty mówisz?
- Nic, nic, zostaw to mnie, wszystkim się zajmę.
- Ale... - nie zdążyłam odpowiedzieć bo się rozłączył. O jaką resztę mogło mu chodzić? Nie chciałam widzieć nikogo nieznajomego. No ale ufam mu więc nie mam się czego obawiać. Mam nadzieję...
Przechodziłam między regałami z napojami gdy nagle ktoś na mnie wpadł.
- Bardzo przepraszam, nie zauważyłem Cię.
- Może gdybyś nie był tak zapatrzony w ten telefon zorientowałbyś się, że nie jesteś tu sam. - powiedziałam wściekła ocierając spodnie. Podniosłam się i ujrzałam Igora. Tego samego, z którym siedziałam pod drzewem na ognisku. Jeszcze tego mi było trzeba.
- O to Ty ! Miałem cichą nadzieję, że jeszcze kiedyś Cię spotkam. - zaczął się uśmiechać.
- Oh doprawdy? Bo ja wręcz odwrotnie. - powiedziałam patrząc prosto w jego oczy. Nie, nie mogę się denerwować, nie dziś. - No ale skoro już tu jesteś to mógłbyś podać mi ten napój - wskazałam butelkę na najwyższej półce. Chłopak zaśmiał się i zrobił to, o co go poprosiłam. Już miałam ją od niego zabrać, jednak ten wycofał ręke.
- Wybacz ale wiesz, coś za coś. - uśmiechnięty patrzył w moje oczy.
- Dobra obiecuje, że nie pozwę Cię o napaść w supermarkecie, a teraz oddaj.
- Wolałbym coś innego - rany dlaczego on się cały czas uśmiecha, jest irytujący.
- Czego Ty możesz ode mnie chcieć?
- Spotkamy się dziś wieczorem? Tak po prostu , pogadać?
-Wybacz ale dziś nie mogę mam ... - mam za długi język, zdecydowanie to.
- Co masz? - trudno, powiedziałam A to teraz muszę powiedzieć B.
- Mam urodziny, wiesz spotkanie rodzinne i takie tam - powiedziałam szybko.
 Odwróciłam wzrok, żeby nie ciągnąć dalszej rozmowy. Postanowiłam wybrać jeszcze jeden sok. Wtedy chłopak przytulił mnie od tyłu i wyszeptał do ucha " Wszystkiego Najlepszego ". Ciarki przeszły po całym moim ciele. Igor odszedł a ja chciałam być jak najszybciej w domu. Po zejściu na ziemię podeszłam do kasy i czekając aż kasjerka powie ile płacę obserwowałam go. Był z jakimś chłopakiem, wysokim, bardzo przystojnym, byli do siebie podobni. Wyglądali jak bracia. Wyszłam ze sklepu i całą drogę myślałam o tym co się stało. To głupie ale było w nim coś szczególnego. Ale dlaczego ja tyle myślę o chłopaku, którego wcale nie znam? Wiem jednak, że muszę o nim zapomnieć.



  

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
 Hej, przepraszam, że tyle czasu mi to zajęło ale obowiązki wzywały. Proszę komentujcie :))




niedziela, 6 kwietnia 2014

Jestem nienormalna.


Obudziłam się ... w pokoju Pawła! Usiadłam na łóżku i próbowałam przypomnieć sobie cokolwiek z wczorajszej nocy. Dopiero później dotarło do mnie, że jestem w samej bieliźnie. Nie, to nie mogła być prawda. Pospiesznie ubrałam się w ciuchy, które znalazłam na podłodze. Wtedy do pokoju wszedł Paweł. Wmurowało mnie w ziemie, nie wiedziałam co powiedzieć. Pomijając fakt, iż Paweł miał na sobie tylko bokserki i spodnie, do tego włosy w nieładzie i zaspane oczy...pierwszy raz go takiego widziałam. Wyglądał słodko? Uwodzicielsko? Z moich rozmyśleń wyrwał mnie jego głos.
- Jak się spało? - zapytał, po czym ukazał się szereg jego białych zębów. Przeraziłam się jeszcze bardziej.
- Paweł, co ja tu robię? - powiedziałam załamującym się głosem.
- Nie mów, że nic nie pamiętasz - odparł, zbliżając się do mnie. Naj prawdopodobnie chciał mnie przytulić ale wyminęłam go - W nocy nie byłaś taka nieśmiała - powiedział z nienacka. Odwróciłam się w jego stronę a oczy zrobiły mi się jak pięciozłotówki.
- Co Ty mówisz? Dobrze wiesz, że byłam zjarana. Dlaczego to wykorzystałeś? - powiedziałam przez zęby.
- Sama chciałaś, żebyśmy przyszli do mnie. Myślałem, że wiesz co mówisz - zobaczyłam przerażenie w jego oczach. Usiadłam na łóżku i schowałam twarz w dłonie.
- Nic nie pamiętam - powiedziałam cicho. Poczułam jak siada koło mnie.- Jeśli chcesz to o tym zapomnimy, mamy usprawiedliwienie, no i nikt nie musi o tym wiedzieć - powiedział spokojnie. Popatrzyłam na niego i wtedy zadzwonił mój telefon. To była mama.
- Halo?
- Gdzie ty jesteś? Tata dzwonił, mówił, że nie było Cię całą noc.
Rozłączyłam się. Byłam jeszcze bardziej zła. Obiecał, że nie będzie się wtrącał.
- Julka co jest? - przestraszyłam się. Zapomniałam, że Paweł siedzi obok i mnie obserwuje.
- Nic, muszę wracać, zrobimy tak jak mówiłeś, to będzie najlepsze rozwiązanie - nie dałam mu czasu na odpowiedź tylko wyszłam. Po 15 minutach byłam w domu. Ojca nie było. Pospiesznie zabrałam czyste ubrania i udałam się do łazienki. Nalałam gorącej wody do wanny i zaczęłam płakać. Wiedziałam, że o tym nie zapomnę. Poczułam się jak dziwka. Nic nie miałam na swoją obronę. Paweł też, i wykorzystał to. Wykorzystał mnie. Ale dziwił mnie ten niepokój, który wzbudzał kiedy powiedziałam mu, że nic nie pamiętam. Może ma wyrzuty sumienia? Może tak właśnie miało być? ... Jestem nienormalna.




~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
hej wszystkim :** 
przepraszam, że  tak długo, ale ciężki tydzień ;/ 
bardzo Was proszę o komentarze :)

wtorek, 1 kwietnia 2014

Nie pamiętam co było dalej.

--- 2 miesiące później --
- Halo ? Gdzie jesteś ?
- W domu, wychodzę za 10 minut, czekajcie pod remizą.
- Ok czekamy.
I stało się, jestem po zakończeniu roku szkolnego. Moje relacje z ojcem są na etapie " nie wtrącaj się w moje życie a ja zrobię to samo ". Jednak pojawiły się nowe problemy. Jakiś czas po wyjeździe Łukasza znów zostałam pobita przez ojca. Uciekłam, szukali mnie kilka dni. Szłam cały czas przed siebie, nie wiedziałam gdzie jestem, kradłam jedzenie jak nikt nie widział. Pamiętam tylko, że było zimno, padało a ja skulona między murami starej szkoły siedziałam i płakałam. Nagle usłyszałam kroki i głosy kilku osób. Wystraszyłam się ale nie ruszyłam się z miejsca. Było to trzech chłopaków, w granicach mojego wieku w zwyż. Gdy mnie zauważyli, podeszli i zaczęli ze mną rozmawiać. Po chwili wiedziałam, że chcą mi pomóc mimo, że mnie nie znają. Zaprowadzili mnie do otwartego pomieszczenia w szkole. Widać było, że często tam przebywali. Prawie w ogóle się nie odzywałam. Ich uśmiechnięte twarze mnie przerażały. Nie wiem czemu ale otworzyliśmy się przed sobą. Na drugi dzień wróciłam do domu. Chwila kłótni z ojcem i poszłam spać. Zaczęłam częściej tam przychodzić by się z nimi spotykać. Jednak nasze spotkania miały szczególny cel. Małe, zielone, skruszone listki. Miałam wrażenie, że otwiera się przede mną nowy świat. I tak właśnie zostało do teraz.
Ubrałam szybko bluzę i wyszłam z domu.
- No cześć - przytuliłam się do każdego z nich to znaczy Mateusza, Krystiana i Pawła - Chodźmy na blachy trzeba nabić lufki.
Przeszliśmy przez cały plac stadionu i usiedliśmy na zimnych ławkach. Krystian wyjął z kieszeni malutki woreczek.
- Jest i nasze maleństwo - powiedział. Mimo, że było ciemno, wiedziałam, że jego oczy się błyszczą.
- Co tak cicho siedzisz mała ? - zapytał Paweł.
- Dobrze wiesz, że nie lubię jak tak do mnie mówisz - powiedziałam z udawanym wyrzutem. Paweł tylko się uśmiechnął i podał mi papierosa. Odpaliłam i pozwoliłam aby dym dotarł do moich płuc.
- Jutro mama wyśle mi kase, ile jestem wam winna ? - przypomniałam sobie o swojej działce.
- Kochanie, jako że za tydzień masz urodziny potraktujemy to jako Twój prezent, i jeszcze dorzucimy trzy gramy - odpowiedział Mateusz.
- Chyba sobie ze mnie żartujesz. Trzy gramy ?! Wiesz ile to kosztuje ? - prawie wykrzyczałam w jego kierunku.
- Ja chciałem być tylko miły, dlaczego w tych czasach tak trudno zadowolić kobietę ? - westchnął Mateusz. W nagrodę dostał ode mnie cios w ramię po czym wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
 - Dobra, dobra koniec wygłupów, czas na relaks - odezwał się Krystian. Podał po lufce i odpalił każdemu po kolei. Pierwszy buch sprawił, że trochę podrapało mnie po gardle ale zdążyłam się przyzwyczaić. Kolejne buchy sprawiły, że poczułam lekkość i mrowienie w nogach. Gwiazdy na niebie pięknie błyszczały, uśmiechały się do mnie. Chciałam być blisko nich. Wyciągłam rękę by dotknąć jedną małą gwiazdeczkę ale coś lub ktoś mi to uniemożliwił.
- Co robisz, chce ją dotknąć ! - powiedziałam patrząc na Pawła. Zobaczyłam, że uśmiecha się równie pięknie jak te gwiazdki. Nagle zbliżył się do mnie i tak po prostu pocałował. Poczułam się jak w kosmosie, nie wiedziałam co się dzieje. Niestety nie pamiętam co było dalej.

~~~~~~~~~~~~~~
 jak obiecałam, tak jest... nowy rozdział :) 
i jak sie podoba???? proszę komentujcie bardzo mi na tym zależy... to mnie motywuje do dalszej pracy :) 
P.s. dziś 1 kwietnia <---- Prima Aprilis :D zrobił ktoś komuś psikusa??? :P