wtorek, 1 kwietnia 2014

Nie pamiętam co było dalej.

--- 2 miesiące później --
- Halo ? Gdzie jesteś ?
- W domu, wychodzę za 10 minut, czekajcie pod remizą.
- Ok czekamy.
I stało się, jestem po zakończeniu roku szkolnego. Moje relacje z ojcem są na etapie " nie wtrącaj się w moje życie a ja zrobię to samo ". Jednak pojawiły się nowe problemy. Jakiś czas po wyjeździe Łukasza znów zostałam pobita przez ojca. Uciekłam, szukali mnie kilka dni. Szłam cały czas przed siebie, nie wiedziałam gdzie jestem, kradłam jedzenie jak nikt nie widział. Pamiętam tylko, że było zimno, padało a ja skulona między murami starej szkoły siedziałam i płakałam. Nagle usłyszałam kroki i głosy kilku osób. Wystraszyłam się ale nie ruszyłam się z miejsca. Było to trzech chłopaków, w granicach mojego wieku w zwyż. Gdy mnie zauważyli, podeszli i zaczęli ze mną rozmawiać. Po chwili wiedziałam, że chcą mi pomóc mimo, że mnie nie znają. Zaprowadzili mnie do otwartego pomieszczenia w szkole. Widać było, że często tam przebywali. Prawie w ogóle się nie odzywałam. Ich uśmiechnięte twarze mnie przerażały. Nie wiem czemu ale otworzyliśmy się przed sobą. Na drugi dzień wróciłam do domu. Chwila kłótni z ojcem i poszłam spać. Zaczęłam częściej tam przychodzić by się z nimi spotykać. Jednak nasze spotkania miały szczególny cel. Małe, zielone, skruszone listki. Miałam wrażenie, że otwiera się przede mną nowy świat. I tak właśnie zostało do teraz.
Ubrałam szybko bluzę i wyszłam z domu.
- No cześć - przytuliłam się do każdego z nich to znaczy Mateusza, Krystiana i Pawła - Chodźmy na blachy trzeba nabić lufki.
Przeszliśmy przez cały plac stadionu i usiedliśmy na zimnych ławkach. Krystian wyjął z kieszeni malutki woreczek.
- Jest i nasze maleństwo - powiedział. Mimo, że było ciemno, wiedziałam, że jego oczy się błyszczą.
- Co tak cicho siedzisz mała ? - zapytał Paweł.
- Dobrze wiesz, że nie lubię jak tak do mnie mówisz - powiedziałam z udawanym wyrzutem. Paweł tylko się uśmiechnął i podał mi papierosa. Odpaliłam i pozwoliłam aby dym dotarł do moich płuc.
- Jutro mama wyśle mi kase, ile jestem wam winna ? - przypomniałam sobie o swojej działce.
- Kochanie, jako że za tydzień masz urodziny potraktujemy to jako Twój prezent, i jeszcze dorzucimy trzy gramy - odpowiedział Mateusz.
- Chyba sobie ze mnie żartujesz. Trzy gramy ?! Wiesz ile to kosztuje ? - prawie wykrzyczałam w jego kierunku.
- Ja chciałem być tylko miły, dlaczego w tych czasach tak trudno zadowolić kobietę ? - westchnął Mateusz. W nagrodę dostał ode mnie cios w ramię po czym wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
 - Dobra, dobra koniec wygłupów, czas na relaks - odezwał się Krystian. Podał po lufce i odpalił każdemu po kolei. Pierwszy buch sprawił, że trochę podrapało mnie po gardle ale zdążyłam się przyzwyczaić. Kolejne buchy sprawiły, że poczułam lekkość i mrowienie w nogach. Gwiazdy na niebie pięknie błyszczały, uśmiechały się do mnie. Chciałam być blisko nich. Wyciągłam rękę by dotknąć jedną małą gwiazdeczkę ale coś lub ktoś mi to uniemożliwił.
- Co robisz, chce ją dotknąć ! - powiedziałam patrząc na Pawła. Zobaczyłam, że uśmiecha się równie pięknie jak te gwiazdki. Nagle zbliżył się do mnie i tak po prostu pocałował. Poczułam się jak w kosmosie, nie wiedziałam co się dzieje. Niestety nie pamiętam co było dalej.

~~~~~~~~~~~~~~
 jak obiecałam, tak jest... nowy rozdział :) 
i jak sie podoba???? proszę komentujcie bardzo mi na tym zależy... to mnie motywuje do dalszej pracy :) 
P.s. dziś 1 kwietnia <---- Prima Aprilis :D zrobił ktoś komuś psikusa??? :P  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz