poniedziałek, 31 marca 2014

Tego mi było trzeba.

Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Łukasza.
- Co tak patrzysz ducha zobaczyłaś ? - powiedział uśmiechnięty wchodząc do środka. Rzuciłam się na jego szyje i jedna pojedyncza łza spłynęła mi po policzku. Staliśmy przytuleni chyba z 10 minut.
- Ale się za Tobą stęskniłam - powiedziałam uśmiechając się pierwszy raz od dłuższego czasu. Weszliśmy dalej.
- Co to się stało, armagedon jakiś czy jak ? - zapytał rozglądając się po całym mieszkaniu. Zatrzymał wzrok na mojej twarzy, szczególnie na siniaku pod okiem. Przestał się uśmiechać.
- Daj mi 10 minut zrobię herbatę - powiedziałam cicho a chłopak bez zastanowienia poszedł do mojego pokoju. Ja do kuchni. Posprzątałam z grubsza i zabrałam się za robienie herbaty. Łukasz był moim najlepszym przyjecielem. Nadal nim jest ale mieszka za granicą dlatego nasz kontakt jest zupełnie inny. Nie widzieliśmy się rok. To było dla mnie trudne, nasza rozłąka po 9 latach przyjaźni. Miałam tutaj tylko jego a od tego wyjazdu wiele się zmieniło. Tylko on jeden tak na prawde mnie rozumie, więc jeśli ktoś zwątpi w to, że przyjaźń damsko męska nie istnieje, nigdy musiał jej nie dostać, bo to najpiękniejsza przyjaźń na świecie. Zabrałam herbaty i udałam się do mojego pokoju. Na moje dotychczasowe szczęście ojciec spał.
- Teraz mi powiedz o co chodzi - powiedział z powagą pokazując palcem na moje oko.
- No ciekawie nie ma - powiedziałam siadając koło niego - ojciec jest okropny, wyzywa mnie od tego co najgorsze, twierdzi, że to moja wina że mama odeszła. Coraz częściej myślę, że to koniec, że sobie nie poradzę. Powoli zaczynam się bać. Te wszystkie siniki to jego sprawka.
- Dlaczego nie pójdziesz na policje, albo nie poddasz go leczeniu ?
- Bo to nie takie proste, poza tym nie zgodzi się na leczenie, szybciej by mnie zabił niż poprawił swoje zachowanie - zaczęłam obgryzać nerwowo paznokcie i ruszać nogą. Zauważył to więc mnie przytulił. Zawsze gdy się denerwowałam dostawałam drgawek.
- Ale teraz opowiedz co u Ciebie, no i u Magdy - zapytałam, wykonując ten specyficzny ruch brwiami. Rozmawialiśmy bardzo długo, dlatego za oknem zrobiło się ciemno.
- Będę się zbierał, już późno a jutro mam samolot - zrobił smutną minkę i udał, że ociera łzy.
- Kiedy mnie znów odwiedzisz ? - zapytałam ze smutkiem. 
- W wakacje, nie mogę opuścić Twoich urodzin, i obiecuję, że zostanę na dłóżej - zrobiło mi się wesoło choć miałam ochotę płakać. Przytuliliśmy się mocno i odprowadziłam go. Stałam w drzwiach, dopuki nie zniknął za bramką. Wróciłam do środka. Mimo złego samopoczucia czułam, że jakaś cząstka mnie jest szczęśliwa. Dzięki Łukaszowi. Tego mi było trzeba. 



~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
i jak podoba sie?? :) dalszy ciąg jutro lub pojutrze :) 
bajo :) zostawiam was z nowym rozdziałem :)

środa, 26 marca 2014

Bez wahania ruszyłam w strone drzwi.



Niedziela, najgorszy dzień tygodnia. Do godziny 14 przeleżałam w łóżku i oglądałam filmy. Nagle z impetem do pokoju wszedł na pół przytomny ojciec. Czuć było od niego wódą na kilometr.
- Co zrobiłaś za cały dzień ? Patrz, która jest godzina ! Od czego tu jesteś ? - zasypywał mnie pytaniami.
- A Ty gdzie byłeś cały dzień ? Ty też tu mieszkasz. Nie jestem Twoją służącą, jak jesteś głodny to wiesz jest lodówka -odpowiedziałam patrząc w jego zapite oczy.
- Jesteś taka sama jak matka ! Jak Ty sobie beze mnie poradzisz ?! - krzyczał, ledwo trzymając się na nogach.
- Było by o wiele łatwiej - mruknęłam pod nosem wstając. Usłyszałam tylko kilka nieciekawych epitetów kierowanych do mojej osoby. Miałam dość. Nie radziłam sobie z jego " problemem ", zachowywał się jak psychopata. Myślałam że gdy będę to olewać da mi spokój, ale było coraz gorzej. Chciałam wyjść z pokoju, jednak zatrzymał mnie.
- Kim Ty jesteś ? Spójrz na siebie ! Wyglądasz jak pierwsza lepsza ! Jak dziwka ! - wykrzyczał. Nie wytrzymałam.
- A Ty spójrz na siebie ! Nie masz prawa nazywać mnie swoją córką ! Nie masz prawa nazywać się moim ojcem ! Jesteś przepitym alkoholikiem ! Nienawidzę Cię !
Wtedy zaczął mnie bić. Straciłam świadomość tego co się stało. Jedyne co pamiętam to obelgi kierowane do mnie i kolejne uderzenia.
Ocknęłam się na podłodze. Wszystko mnie bolało, a gdzieś z twarzy lała się krew. Nie wiedziałam ile czasu upłynęło od całego zajścia, ale ojca nie było już w domu. Z wielkim trudem udałam się do łazienki aby przeżyć szok. Ramiona, szyja, twarz, brzuch, wszystko pokryte siniakami. Zatamowałam krwotok z nosa i dolnej wargi a później wybrałam w telefonie numer Tomka. Gdy odebrał zaczęłam rozmowę :
- Cześć, jest problem.
- Co się stało ?
- Muszę jechać do lekarza, ale sama sobie nie poradzę.
- To coś poważnego ?
- Ojciec.. mnie pobił.. do nieprzytomności, przed chwilą odzyskałam świadomość, jeszcze kręci mi się w głowie.
-...
- Jesteś tam ?
- Tak, już jadę.
 Po 20 minutach mój brat był pod domem.
- Gdzie on jest ? - zapytał bardzo zdenerwowany, chodząc po całym mieszkaniu. Popatrzył na mnie i już więcej o nic nie pytał. U lekarza dowiedziałam się że mam złamane żebro i przez tydzień nie mogę chodzić do szkoły. Po powrocie Tomek z żalem wrócił do siebie a ja zostałam sama w domu. Pewnie wszyscy zastanawiali się dlaczego ciągle tu wracam. Otóż dlatego, że dla każdego byłabym tylko ciężarem. Poczekam. Będę silna. Wieczorem usłyszałam dzwonek.
Bez wahania ruszyłam w stronę drzwi.



~~~~~~~~~~~~
Julia ma ciężko z tatą... dobrze ze ma brata i jej pomoże...
podoba sie???
komentujcie bo to dla mnie bardzo ważne chciałabym widzieć opinie innych czy mam dalej pisać czy nie :)

poniedziałek, 24 marca 2014

Historia lubi płatać figle



Obudziłam się z potwornym bólem głowy. Udając się do kuchni stwierdziłam fakt, że ojca nie było już w domu. Zabrałam się za sprzątanie całego bałaganu, ugotowałam obiad i nastawiłam pranie.  Wszystkim tym czynnością towarzyszyła mi muzyka. Jedyny lek na wszystko. Około godziny 15 dostałam sms-a od mojego brata " Jadę dziś do znajomych na ognisko jedziesz ze mną ? ". Bez wahania odpisałam " Jasne, będę gotowa na 17 ". Z całego rodzeństwa właśnie z nim dogadywałam się najlepiej. Różnica wieku między nami to 8 lat. Tomek 2 lata temu ożenił się z Anitą a teraz mają malutką córeczkę - Lenkę. Zaraz przed 17 podjechał pod dom zielony seat cordoba, dlatego wyszłam się przywitać. Siedziałam z tyłu razem z małą i słuchałam sebatującej pary. Dojechaliśmy po 20 minutach. Impreza trwała w najlepsze. Było słychać głośną muzykę, głosy śmiejących się ludzi i trzask iskier z płonącego ogniska. Tomek musiał uprzedzić gospodarza, że ja też będę bo przywitał mnie z ciepłym uśmiechem. Jednak wiele osób zupełnie mi nie znanych wlepiło we mnie wzrok.
- Znów to samo - mruknęłam pod nosem. Zabrałam piwo ze skrzynki i usiadłam pod drzewem bacznie przyglądając się zachodowi słońca. Zaczęłam tęsknić za dawnym życiem, a zwłaszcza za mamą. Nie wiem jak długo tak siedziałam ale poczułam, że ktoś mnie obserwuje. Zobaczyłam wysokiego blondyna o dziwnym kolorze oczu. Ani to szare ani niebieskie, zupełnie jak moje. Wstał i zaczął iść w moją stronę.
- Cześć, jestem Igor - powiedział z uśmiechem dosiadając się do mnie.
- Julka - odparłam bez najmniejszego zainteresowania.
- Jesteś tu pierwszy raz ? - zapytał. Powoli zaczynałam myśleć, że to kolejny uparty koleś, który myśli tylko o jednym.
- Tak, i zapewne ostatni - szybko odpowiedziałam i zaczęłam się uśmiechać widząc zdziwioną minę chłopaka.
- Nie podoba Ci się klimat, atmosfera czy może towarzystwo ? - Nie dawał za wygraną. Westchnęłam.
- Po pierwsze nikogo tu nie znam poza moim bratem - tu wskazałam na Tomka z grupką kolegów - a po drugie jestem typem samotnika - pierwszy raz od dłuższego czasu spojrzałam mu w oczy. On tylko się uśmiechnął.
- Nie jesteś, po prostu nie chcesz do siebie dopuścić myśli, że ktoś mógłby Cię polubić, zaakceptować czy nawet pokochać - odparł z powagą. Momentalnie zbił mnie z tropu. Nie wiedziałam co powiedzieć. Okazał się być pierwszą osobą od 2 lat, która przeszyła moje wnętrze.
- Nie wiem o co Ci chodzi ale mógłbyś sobie darować. Nie znasz mnie więc skąd możesz wiedzieć jak jest ? - Wstałam i odeszłam na bezpieczną odległość.
- Widać to w Twoich błyszczących oczach - usłyszałam za sobą. Odwróciłam się, Igor tylko puścił mi oczko a uśmiech nie schodził mu z twarzy. Nie wróciłam do niego. Nie rozumiałam jak mógł po chwili znajomości znać o mnie tyle prawdy. Tak miał rację. Nie chciałam myśleć o nikim, niczym co mogło by mnie w jakimś stopniu uszczęśliwić. Nie chciałam nikogo do siebie dopuścić.


 ~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
co myślicie??? podoba sie :) komentarze mile widziane :) 

środa, 19 marca 2014

Znają moję imię ale nie historię



Piątek wieczór. Najlepszy czas na odstresowanie się. Ubrałam czarne leginsy, granatową bokserkę w koronkę, trampki i full cap. Wsadziłam do kieszeni klucze, telefon i kilka drobnych. Wychodząc z domu usłyszałam tylko " Jeśli wyjdziesz z domu to pożałujesz ". Nie obchodziło mnie to. Udałam się do pobliskiego klubu. Zapłaciłam za wstęp i kupiłam drinka. Nie miałam z tym problemu mimo że miałam jeszcze 17 lat. Rozglądałam się po sali, parkiecie, korytarzu, aż mów wzrok zatrzymał się na jednej z loży, w której siedziała grupka znajomych a w tym " on ". Moja udręka od kilku lat. Zawsze miałam problem z chłopakami, nie potrafiłam ukryć, że coś mi się nie podobało, albo byłam zbyt stanowcza. Nagle poczułam czyjąś rękę na moim ramieniu.
- Cześć, jestem Oskar. Zatańczymy ? - Zapytał wysoki, czarnooki chłopak, na oko 19-letni. Zawsze miałam słabość do ciemnookich brunetów.
- Julia -Podałam dłoń - Wybacz ale nie mam ochoty na taniec. - Odparłam odwracając głowę w " ich " kierunku. Wtedy nasz spojrzenia się spotkały. - Albo wiesz, w sumie co mi szkodzi - Odparłam szybko łapiąc chłopaka za rękę, który właśnie miał odejść. Momentalnie pojawił mu się uśmiech na twarzy. Zatańczyłam z nim do 2 dość szybkich piosenek i wróciłam na swoje miejsce. Dopiero po chwili zobaczyłam " jego " idącego w moją stronę co raczej nie spodobało się plastikowej blondi, klejącej się do niego cały wieczór.
- No hej, widzę, że często tu bywasz - przywitał się Patryk.
- Wolę siedzieć tutaj patrząc, jak wszyscy się dobrze bawią niż zamulać w domu. - odpowiedziałam tępo patrząc na tańczących ludzi.
- Dlaczego jesteś taka opryskliwa ? - Zapytał z udawanym zdziwieniem. Prychnęłam przewracając oczami. Chciałam go wyminąć ale złapał mnie za mój nadgarstek dość mocno.
- Porozmawiaj ze mną - Powiedział patrząc mi w oczy. Wyrwałam moją rękę z jego uścisku i udałam się w stronę wyjścia. Dobrze wiedziałam, że za mną idzie. Gdy poczułam zimny powiew na ciele odwróciłam się.
- Czego chcesz ? - Zapytałam tonem znudzonej dziewczynki.
- Wyjaśnień - Odpowiedział. Podniosłam jedną brew co miało oznaczać, że nie rozumiem. - Dlaczego nie odzywałaś się tyle czasu ? Zrobiłem coś nie tak ? - Po tym popatrzyłam na niego z kpiną.
- Ty żądasz ode mnie wyjaśnień ? Mylisz fakty skarbie, to Ty umawiając się ze mną miałeś mnóstwo innych dziewczyn a myślałeś, że się nie zorientuję ? I ty się mylisz mój drogi, obiecywałeś coś, co tak na prawdę było tylko pustymi słowami. - W spokoju powiedziałam co mi leży na sercu bacznie go obserwując. W drzwiach pojawiła się blondi z jego towarzystwa. Straciłam ochotę na rozmowę z nim.
- Twoja nowa zdobycz Cię szuka, uważaj, żebyś nie popełnił drugi raz tego samego błędu. - Powiedziałam zanim zdążył pozbierać myśli. Odchodząc przypomniało mi się wszystko co z Patrykiem było związane, i to o czym tak bardzo chciałam zapomnieć. Chwila słabości o owinął mnie wokół palca. A ja byłam tak naiwna i uwierzyłam w jego " miłość ", którą zakończył zwykłym sms-em. Weszłam cicho do domu. Wiedziałam, że tata już dawno śpi. W kuchni zauważyłam kolejną rozbitą szklankę. Łzy same cisnęły się do oczu. Zdążyłam tylko wejść do swojego pokoju, włączyć radio, owinąć się kocem, usiąść na parapecie i patrząc w okno dałam upust wszelkim emocjom .    





wtorek, 18 marca 2014

Początek



 Siódma rano, zimno, deszcz, a droga do szkoły daleka. Będąc w trzeciej klasie technikum nie łatwo jest pogodzić szkoły, domu, rodziny i obowiązków. Nie mam za dużo przyjaciół. Od roku jestem zamkniętą w sobie rozwydrzoną, czarnowłosą nastolatką bez uczuć. Tak wszyscy mówią. Powód ? Bardzo prosty... Sześć lat udręki z ojcem alkoholikiem to nie łatwe przeżycie. Ciągły obraz przed oczami gdy w całym domu walają się butelki po wódce, piwie, winie... Trzask drzwiami, krzyki, groźby: " Zabiję Cię ! ", nóż w ręce, to dla mnie normalne życie. Najbardziej w pamięci pozostał obraz gdy chciał udusić moją matkę. Dlatego zrodził się we mnie nawyk uciekania z domu i wracania późną nocą. Mama już z nami nie mieszka, wyprowadziła się, chciała mnie zabrać ze sobą ale powiedziałam nie. Nie chciałam kolejny raz zmieniać otoczenie. Czekałam tylko na upragnione 18 urodziny by zacząć nowy rozdział w moim życiu. A do tego zostały tylko 2 miesiące. Tak, dziś 3 maj, święto konstytucji, jestem dumna z bycia Polką. Zabrałam plecak i mijając cały bałagan panujący w domu wyszłam do szkoły. Cała ubrana na czarno, co w zupełności mi nie przeszkadzało mijałam kolejne budynki z wywieszonymi flagami w kolorach biało czerwonych. Nie obchodziło mnie to, że ludzie za plecami obgadują mnie, iż jestem gotką pozbawioną wszelkich uczuć i wrażliwości... Weszłam do klasy i usiadłam w ostatniej ławce środkowego rzędu. Chciałam aby ten dzień się jak najszybciej skończył. Jestem Julia i żyję swoim życiem a inni znają tylko moje imię a nie historię.


Jak wam się podoba? Jestem tu nowa i mam nadzieję, że moje teksty będą się wam podobać :)