Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Łukasza.
- Co tak patrzysz
ducha zobaczyłaś ? - powiedział uśmiechnięty wchodząc do środka.
Rzuciłam się na jego szyje i jedna pojedyncza łza spłynęła mi po
policzku. Staliśmy przytuleni chyba z 10 minut.
- Ale się za Tobą stęskniłam - powiedziałam uśmiechając się pierwszy raz od dłuższego czasu. Weszliśmy dalej.
-
Co to się stało, armagedon jakiś czy jak ? - zapytał rozglądając się po
całym mieszkaniu. Zatrzymał wzrok na mojej twarzy, szczególnie na
siniaku pod okiem. Przestał się uśmiechać.
- Daj mi 10 minut
zrobię herbatę - powiedziałam cicho a chłopak bez zastanowienia poszedł
do mojego pokoju. Ja do kuchni. Posprzątałam z grubsza i zabrałam się za
robienie herbaty. Łukasz był moim najlepszym przyjecielem. Nadal nim
jest ale mieszka za granicą dlatego nasz kontakt jest zupełnie inny. Nie
widzieliśmy się rok. To było dla mnie trudne, nasza rozłąka po 9 latach
przyjaźni. Miałam tutaj tylko jego a od tego wyjazdu wiele się
zmieniło. Tylko on jeden tak na prawde mnie rozumie, więc jeśli ktoś
zwątpi w to, że przyjaźń damsko męska nie istnieje, nigdy musiał jej nie
dostać, bo to najpiękniejsza przyjaźń na świecie. Zabrałam herbaty i
udałam się do mojego pokoju. Na moje dotychczasowe szczęście ojciec
spał.
- Teraz mi powiedz o co chodzi - powiedział z powagą pokazując palcem na moje oko.
-
No ciekawie nie ma - powiedziałam siadając koło niego - ojciec jest
okropny, wyzywa mnie od tego co najgorsze, twierdzi, że to moja wina że
mama odeszła. Coraz częściej myślę, że to koniec, że sobie nie poradzę.
Powoli zaczynam się bać. Te wszystkie siniki to jego sprawka.
- Dlaczego nie pójdziesz na policje, albo nie poddasz go leczeniu ?
-
Bo to nie takie proste, poza tym nie zgodzi się na leczenie, szybciej
by mnie zabił niż poprawił swoje zachowanie - zaczęłam obgryzać nerwowo
paznokcie i ruszać nogą. Zauważył to więc mnie przytulił. Zawsze gdy się
denerwowałam dostawałam drgawek.
- Ale teraz opowiedz co u
Ciebie, no i u Magdy - zapytałam, wykonując ten specyficzny ruch
brwiami. Rozmawialiśmy bardzo długo, dlatego za oknem zrobiło się
ciemno.
- Będę się zbierał, już późno a jutro mam samolot - zrobił smutną minkę i udał, że ociera łzy.
- Kiedy mnie znów odwiedzisz ? - zapytałam ze smutkiem.
-
W wakacje, nie mogę opuścić Twoich urodzin, i obiecuję, że zostanę na
dłóżej - zrobiło mi się wesoło choć miałam ochotę płakać. Przytuliliśmy
się mocno i odprowadziłam go. Stałam w drzwiach, dopuki nie zniknął za
bramką. Wróciłam do środka. Mimo złego samopoczucia czułam, że jakaś
cząstka mnie jest szczęśliwa. Dzięki Łukaszowi. Tego mi było trzeba.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
i jak podoba sie?? :) dalszy ciąg jutro lub pojutrze :)
bajo :) zostawiam was z nowym rozdziałem :)

