piątek, 20 czerwca 2014

Tą chwilę zapamiętam na zawsze.

Został ostatni miesiąc wakacji. Od tego czasu wiele się zmieniło. Po pogrzebie ojca rodzina okazała zrozumienie. Ci, którzy wiedzieli jak było musieli dorzucić swoje 3 grosze. Cały czas czegoś mi brakowało, ale wiedziałam, że nie tęsknie za nim. Dostałam kieszonkowe od mamy, które przeznaczyłam na remont mojego pokoju. Byłam bardzo zadowolona, zwłaszcza dlatego, że zrobiłam wszystko sama, no.. z maleńką pomocą Matryny. Widywałyśmy się prawie codziennie i omawiałyśmy co będzie od września. Przeraziłam się gdy zaczęła temat matury. Wiedziałam, że muszę się powoli przygotowywać. Jednak cieszyło mnie to, że mam wsparcie, nie tylko od Martyny. Między mną a Mikołajem coś było. Nie byliśmy razem ale jego stosunek do mnie był taki, jakiego nie doznałam od nikogo. Może to zabawne ale był dla mnie jak brat, najlepszy przyjaciel, kochanek a nawet jak rodzic. Może właśnie dlatego się w nim zakochałam...
Tak bardzo chciałam mu o tym powiedzieć. Postanowiłam, że zrobię to dziś, w noc spadających gwiazd. Chciałam, żeby choć to jedno życzenie się spełniło. Stałam właśnie przed lustrem aby upewnić się czy wyglądam w miarę przyzwoicie kiedy zadzwonił dzwonek. Bez wahania otworzyłam drzwi.
- Hej! - przywitał się Mikołaj.
- Cześć - odpowiedziałam - nie wejdziesz do środka? - zapytałam widząc jak chłopak stoi w miejscu.
- Wybacz, za bardzo wpatrzyłem się w ten cudowny widok - odparł pokazując szereg swoich białych zębów.
- Jaki widok? - zapytałam odwracając się za siebie by sprawdzić co miał na myśli. Chłopak wykorzystał tą sytuację i przytulił mnie od tyłu szeptając prosto do mojego ucha:
- Ciebie miałem na myśli głuptasie.
Poczułam dreszcze. Zaśmiałam się cicho aby się rozluźnić i pocałowałam go w policzek, wiedziałam, że to lubi.
- Co tam masz? - zobaczyłam, że trzyma coś w ręce.
- Niespodzianka - powiedział szybko odkładając ową niespodziankę (wielki koszyk) na podłogę i pomógł mi założyć kurtkę. Wyszliśmy na zewnątrz. - Więc gdzie mnie zabierasz? - zapytał łapiąc moją rękę i splatając nasze palce. Zrobiło mi się lekko i wesoło.
- Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, zaufaj mi i po prostu chodź.
- Nie wiem czy mogę Ci zaufać znając Twoje możliwości - popatrzyłam na niego z jedną brwią uniesioną do góry, jednak po chwili oboje zaczęliśmy się głośno śmiać. Przez kolejne 10 minut panowała cisza. Zaczynało się ścimniać a ja czułam w sobie coś dziwnego. Albo była to reakcja na moje uczucia do Mikołaja, który właśnie trzymał moją rękę i podążał grzecznie tam gdzie go prowadziłam. Na miejscu czułam już wielką kulę w gardle. Zaczęłam zastanawiać się czy wyjawnienie mu prawdy o moich uczyciach to dobry pomysł.
- Ładne miejsce - powiedział z nienacka co mnie przestraszyło.
- Często to przychodziłam - odpowiedziałam. Staliśmy na środku łąki z której było widać tylko mój dom. - Powiesz wreszcie co tam masz? - wskazałam na koszyk. Mikołaj wyciągnął ze środka wielki koc, czerwone wino, ciastka, żelki, czekoladę a nawet dwie poduszki. - Masz zamiar spędzić tu całą noc? - zapytałam śmiejąc się widząc wszystkie te przedmioty.
- Tak właśnie - odparł z uśmiechem podpierając się rękami na biodrach.
- Jesteś nienormalny - dodałam z uśmiechem siadając na kocu. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym aż zrobiło się już zupełnie ciemno. Mikołaj zaraz koło naszego legowiska rozpalił małe ognisko. Gdy dorzucał kolejne gałązki do paleniska ja leżałam rozmarzona na kocu wpatrując się w niebo. Wtedy zobaczyłam pierwszą spadającą gwiazdę. Zerwałam się z miejsca i zaczęłam skakać z radości. Zawsze cieszył mnie ten widok. Mikołaj miał ze mnie niezły ubaw.
- Pomyślałaś życzenie? - zapytał podchodząc do mnie. Chciałabym, żeby był ze mną na zawsze.
- Tak, zażyczyłam sobie nowego nauczyciela matematyki od września - zaśmiałam się pokazując chłopakowi język. Wtedy zobaczyłam kolejne spadające gwiazdy, oglądaliśmy je z wielkim skupieniem.
 - A wiesz jakie ja mam życzenie? - powiedział Mikołaj po chwili dość przyjemnej ciszy. Odwróciłam się do niego przodem - Chciałbym mieć cały świat, tylko dla siebie - dodał bawiąc się małym patykiem.
- Ale to jest nie do spełnienia - odparłam patrząc w jego stronę.
- Właśnie, że tak, jeśli tylko ten świat ma czarne włosy, błękitne oczy, słodko się uśmiecha i stoi koło mnie - mówił to wszytko przybliżając się do mnie. Gdy dotarło do mnie to co właśnie usłyszałam nie wiedziałam czy uciekać czy skakać z radości. Zupełnie mnie tym zaskoczył. Gdy złapał mnie za ręce spuściłam głowę w dół. Nie chciałam by widział jak bardzo się rumienię, mimo że było całkiem ciemno a jedyne światło padało od ogniska i księżyca. W mojej głowie słyszałam tylko słowa, które wypowiedział kilka sekund temu.
- Julka spójrz na mnie - powiedział tuż przy moim uchu, tak jakby to co mówił miałam słyszeć tylko ja i nikt inny. Na jego lekko zachrypnięty głos przymknęłam oczy. - Wiesz, że każda chwila z Tobą jest jak wygrana na loterii. Nie chcę tego stracić, bo stracę Ciebie, a tego bym nie przeżył - po jego słowach czułam że się rozpływam. Wszystko to co miałam mu do powiedzenia właśnie usłyszałam z jego ust. Chwycił mnie za podbródek i podnosząc w górę zmusił do popatrzenia na niego. Był smutny.
- Jeśli nie czujesz tego co ja zrozumiem, powiedz tylko jedno słowo a odpuszczę - dodał cichutko jakby zaraz miał się rozpłakać.
- Mogę powiedzieć dwa słowa? - zapytałam równie cicho wciąż patrząc mu w oczy. - Kocham Cię - zrobiłam to. Powiedziałam mu, że go kocham, sama w to nie wierzyłam. Jego oczy zrobiły się ogromne, zacisnął mocniej nasze dłonie i wreszcie się uśmiechnął najpiękniej jak potrafił. Nagle mocno wtulił się we mnie by po chwili złożyć na moich ustach najcudowniejszy pocałunek. Tą chwilę zapamiętam na zawsze.
 
 
 
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
Tyryryry nowy rozdział :) Wybaczcie, że tak długo ale choroba mnie dopadła na rozpoczęcie wakacji ;c naszczęście już mi lepiej :) Mam nadzieje że się podoba dlatego proszę was o komentarze, to mnie motywuje do dalszego pisania ;) Buziaki :*

niedziela, 8 czerwca 2014

Przepraszam.

Czasami w życiu bywa tak, że zaraz po tych gorszych dniach nadchodzą te dobre, tak bardzo się z nich cieszymy i nie chcemy końca.  Jednak to zależy tylko od nas czy będziemy łapać szczęście do szczelnego pojemnika czy pozwolimy mu wolno sobie odejść. To właśnie czułam stojąc pod salonem tatuaży. Zastanawiałam się, zrobić to czy nie. Spełnić swoje marzenie i być szczęśliwą, czy żałować, że się nie spróbowało?
- Wchodzimy czy nie? - z zamyśleń wyrwał mnie głos Mikołaja. No tak, zupełnie zapomniałam, że stoi koło mnie i patrzy jak na niezdecydowaną wariatkę.
- Nie - szybko powiedziałam nawet się nie zastanawiając - To znaczy tak - dodałam - rany nie wiem, boję się, a jak będzie mnie bardzo boleć? Albo mi się nie spodoba? Albo dostanę jakiegoś udaru skóry? - zaczęłam panikować, co musiało wyglądać bardzo komicznie. Mikołaj złapał mnie za ramiona i powiedział:
- Posłuchaj, albo wchodzimy do środka, wybierasz coś małego co Ci się spodoba, i wychodzisz stąd szczęśliwa, albo wracamy do domu gdzie przez całą drogę będziesz narzekać, że tego nie zrobiłaś. Któtka decyzja - był bardzo stanowczy. Wzięłam głęboki oddech.
- Dobra wchodzimy - powiedziałam i pewnym krokiem przekroczyłam próg salonu ciągnąc Mikołaja za rękę. Wnętrze było dość ładnie urządzone, kilka foteli, kącik dla czekających, najbardziej spodobały mi się zdjęcia tatuaży wykonanych w tym salonie. Wszystkie ich zdjęcia były wywieszone na ścianach.
- Dzień dobry - odwróciłam się i ujżałam niewysoką młodą kobietę z mocnym maijażem i wieloma tatuażami.
- Dzień dobry - powiedziałam.
- Jest Pani zdecydowana czy dać katalog?
- Poproszę katalog.
Gdy otrzymałam dość grubą " książkę " usiadłam na kanapie obok Mikołaja.
- Pomóż mi - powiedziałam po cichu. On zgodził się tylko uśmiechem. Po 15 minutach już wiedziałam - Ten - wskazałam wzór owej kobiecie. Ona tylko przyjaźnie się uśmiechnęła.
- W takim razie zapraszam na fotel - pokazała miejsce ręką.
- Ale On idzie ze mną - ja natomiast wskazałam na roześmianego Mikołaja. Kobieta tylko skinęła głową. Gdy byłam już gotowa chwyciłam Mikołaja za rękę i czekałam na ten silny ból, który poczułam dosłownie po kilku sekundach.
Po godzinie stwierdziłam, że dłużej nie wytrzymam, Mikołaj chyba myślał podobnie bo jego ręka była już cała sina.
- Chwila przerwy - odparła kobieta ściągając rękawiczki, po czym podeszła do swojego biurka i zaczęła coś pisać.
- Było by szybciej gdybym była pod narkozom - szepnęłam Mikołajowi.
- Wytrzymaj, będziesz zadowolona - dodał uśmiechnięty. Pomyślałam, że będę zadowolona jeśli jemu się spodoba.
Po około 3 godzinach tatuażystka przykleiła mi plaster w miejscu bólu.
- Proszę uważać szczególnie podczas kąpieli aby plaster nie był zbyt mokry, przez najbliższe 3 tygodnie smarować maścią - tu podała mi pudełko - i proszę przyjść za 2 tygodnie sprawdzę czy wszystko jest wporządku - na koniec uśmiechnęła się i pomogła ubrać. Zapłaciłam i wyszłam z salonu.
- Bardzo boli? - zapytał Mikołaj.
- Będzie mniej boleć ja zabierzesz mnie na gorącą czekoladę - uśmiechnęłam się i złapałam go za rękę po czym ruszyliśmy w stronę kawiarenki. Cieszyłam się, że był tam ze mną. Będąc w domu nie mogłam na niego nie spojrzeć. Był piękny. Wystraszyło mnie łomotanie do drzwi. Delikatnie ubrałam bluzę i wyszłam z pokoju by sprawdzić kto to. Otworzyłam drzwi i zobaczyłam Igora.
- Co Ty tu robisz? - zapytałam.
- Próbuje dowiedzieć się dlaczego przestałaś się odzywać. Mogę wejsć?
- Nie, nie możesz, nie mam ochoty z Tobą rozmawiać idź sobie - powiedziałam po czym chciałam zamknąć drzwi ale chłopak na to nie pozwolił.
- Zaczekaj! - dość dziwnym sposobem wślizgnął się do mieszkania i zamknął je na klucz.
- Daj mi spokój - odparłam i udałam się do mojego pokoju zostawiając Igora na korytarzu.
- Nie rozumiem Cię, odrzucasz każde moje połączenie, nie odpisujesz na sms-y  co ja takiego zrobiłem? - mówił to z dużym przejęciem.
- Jesteś dupkiem i tyle - powiedziałam spokojnie patrząc mu w oczy - Okłamałeś mnie i myślałeś, że się nie dowiem? - mina chłopaka wyrażała niezrozumienie - Mam na myśli moje urodziny, Mikołaja, i to jak rzekomo zostawił mnie dla swojej dziewczyny - po moich słowach zbladł. Chyba zrozumiał do czego dążyłam.
- Julka .. ja ...- zaczął się jąkać i próbował dobrać słowa - Przepraszam Cię.
- Nie przepraszaj mnie tylko stąd wyjdź.
- Nie dasz mi tego wytłumaczyć?
- Na marne Twoje starania, nie chcę słuchać żadnych wyjaśnień teraz stąd wyjdź - cały czas byłam spokojna, jednak w środku wszystko się we mnie gotowało.
- Ty naprawdę nic nie rozumiesz? On nie jest dla Ciebie - podszedł do mnie i próbował przytulić ja jednak na to nie pozwoliłam.
- Jeżeli za 5 sekund nie opuścisz tego domu zadzwonię na policje - powiedziałam poważnym tonem głosu. Chłopak ze zrezygnowaną miną zaczął się oddalać. Mimo tego jak bardzo byłam na niego zła poczółam, że robi mi się go żal a oczy zalewają się łzami. Będąc w drzwiach odwrócił się i wyszeptał kolejny raz " przepraszam".


~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
hej wszystkim :) na wstępie chciałam przeprosić bo sami wiecie koniec roku, oceny bla bla xD
a no i przepraszam tez bo komputer mi się zepsuł i dlatego tez tak późno ;/
Ale obiecuje, że rozdziały będą coraz częściej :)
odlicza już ktoś dni do wakacji???? :P