O 20 przyszedł Łukasz a razem z nim około 30 innych ludzi.
Nawet kilka z mojej klasy. Wszyscy byli mili, uprzejmi, składali mi życzenia.
- No to imprezę czas zacząć! - krzyknął Mateusz i uruchomił
sprzęt. Zaczęła grać muzyka. Podeszłam do Łukasza.
- Jak Ty zorganizowałeś tyle ludzi?
- Po prostu, skalkulowałem tych, z którymi można się bawić i
nie było między nami żadnej spiny - powiedział uśmiechnięty. Przytuliłam go po
czym poszedł robić drinki. I za to go kochałam. W tłumie zauważyłam Matrynę,
moją dobrą koleżankę. Jednak coś między nami się skończyło. Nie miałyśmy już
wspólnych tematów. Zdecydowałam się do niej podejść, może jeszcze jest co
odbudować.
- Cześć - powiedziałam niepewnie.
- Cześć, ładnie Ci w tej sukience - powiedziała ciepło.
- Bardzo dziękuję, że przyszłaś, myślałam, że nikomu nie
będzie na mnie zależeć, albo przynajmniej na tej imprezie - zaczęłam rozglądać
się po pokoju.
- Widzisz, pozory czasem mylą - odpowiedziała z uśmiechem -
poczekaj tu - dodała szybko i podeszła do Pawła. Zaczęła szeptać mu coś na ucho
i pokazywać na mnie, Paweł tylko skinął głową. Muzyka ucichła.
- Kochani, specjalna dedykacja od Martyny dla naszej Julki z
okazji 18 urodzin! - powiedział w miarę głośno.
- Chodź zatańczymy - pociągła mnie na środek pokoju a w tle
usłyszałam dobrze znaną mi piosenkę " Dobre Gessy ". Uśmiechnęłam się
do niej i przypomniały mi się przerwy w szkole na których śpiewałyśmy to
zachłannie. Po 5 piosenkach poszłyśmy się napić.
- Zabrałam ze sobą 2 kolegów, mam nadzieję, że nie będziesz miała
nic przeciwko? - wskazała na grupkę ludzi za mną.
- Jasne, że nie, jak się bawić to na całego. - po kolejnym
łyku odwróciłam się, i przeżyłam kolejny szok w moim życiu. W owej grupce stał
Igor i jego towarzysz z supermarketu. - Ale ja ich znam - powiedziałam szybko
odwracając się do Martyny.
- To świetnie, jeden z nich to Igor a drugi to jego brat
Mikołaj - wyjaśniła.
- Z Igorem miałam okazję się już poznać.
- A to ciekawe, ale uważaj na niego to straszny krętacz i
podrywacz - powiedziała puszczając mi oczko.
- Oj zauważyłam - uśmiechnęłam się i wróciłam do swojego
drinka. Wtedy Martynę poprosił ktoś do tańca a ja zostałam sama. Zauważyłam, że
Mikołaj zmierzał w kierunku stołu z alkoholem. Przechodząc uśmiechnął się do
mnie, poczułam, że wychodzą mi rumieńce. Długo wybierając między trunkami
zdecydował się na malibu, takie samo, które piłam ja. Podszedł do mnie.
- Widzę, że mamy podobne gusty - powiedział wskazując na
moją szklankę.
- Wiem co dobre - odparłam z uśmiechem.
- Mikołaj - podał mi swoją dłoń a ja ją uścisnęłam.
- Julka
CIĄG DALSZY NASTĄPI
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
co o tym sądzicie??? :) ten rozdział jest troszkę długi więc podzieliłam go na części :) następna w tym tygodniu :)
życzę miłego czytania :) i bardzo proszę komentujcie :) to jest dla mnie motywacja do dalszego pisania :)
szkoda że podzieliłaś ;c W TAKIM MOMENCIE XD
OdpowiedzUsuń